12 kwietnia 2013 do Calgary nareszcie przylatuje Mama. Lot minal szczesliwie i bez wiekszych przygod. Mamie towarzyszyla Ciocia Jula. Od ponad tygodnia jestem juz na urlopie macierzynskim ale wciaz czekamy na Franka. Spedzam wiec cale dnie z Mama robiac ostatnie zakupy, gotujac i spacerujac po Calgary. Pogoda jest jeszcze ladna - wszedzie panuje zlota jesien i jest dosyc cieplo. Mielismy juz okazje odwiedzic Lake Louise i Moraine Lake. Mama widziala Peyto, Bow, Louise i Moraine Lake. Narazie dalsze wyprawy odlozone jako ze porod moze zaczac sie w kazdej chwili.
Nastepnym razem jak napisze Franek bedzie juz z nami.