Od wczoraj (czwartku) miasto jest sparalizowane najwiekszymi od pewnie 100 lat powodziami spowodowanymi ciaglymi opadami deszczu. Zaczelo sie w czwartek rano w Canmore - zniszczona autostrada, podmyte i zalane domy. Juz wieczorem powodz przyplynela do nas i ok 7.30 ciocia byla ewakuowana ze swojego domu. W sumie ewakuowano 25 dzielnic, centrum miasta zostalo zamkniete a ludzie ewakuowani z pracy. W piatek rano musialam isc do pracy ale z powodu nieustajacych opadow zamknieto oddzial wczesniej i ok 3.00 udalo mi sie szczesliwe dotrzec do domu. Na zakupy sie juz nie wybralam bo okazalo sie, ze niemozliwym jest kupienie podstawowego jedzenia w tym wody. Postanowilam wiec ze to swietna okazja do wyjedzenia wszystkich niepotrzebnych i nigdy nieruszanych zapasow. Byle tylko wody nie odcieli bo bedziemy musieli pic deszczowke.
Z ciekawostek to jeszcze napisze, ze w piatek rano musieli ewakuowac ZOO a zwierzeta pozamykali w celach wieziennych w calgaryjskim sadzie. Jeszcze troche i sceneria zacznie mi przypominac film pt Life of Pie.
Jestem bardzo szczesliwa, ze wybralismy University Hights na nasza dzielnice i chyba nigdy sie stad nie wyprowadzimy.
A jesli chodzi o Maluszka to od zeszlej soboty laskocze mnie w okolicach pepka, codziennie bardzo delikatnie ok godziny 5-6. Dzisiaj poczulam takze, ze Maluszek jakby przeciagnal sie w moim brzuchu. Bylo to bardzo krotkie i ledwo wyczuwalne ale mimo wszystko niesamowite uczucie.
To juz 21 tydzien.... teraz juz z gorki. Nie mozemy sie doczekac.
No comments:
Post a Comment