Thursday, 11 October 2012

Kindle

Jestesmy juz prawie spakowani i jutro o 7 rano spotykamy sie na lotnisku w Calgary i oficjalnie rozpoczynamy nasza wycieczke. Loty mamy do Vancouver, Pekinu, Delhi i Kathmandu.
To chyba bedzie najbardziej meczaca czesc podrozy. Do Calgary wracamy 8 listopada a do pracy 13 listopada. Miesiac odpoczynku od pracy, Calgary, cywilizacji.
Siedze w tej chwili w pracy - tak wlasnie, siedze! bo juz nie mam nic do robienia.
Wszystkie moje sprawy oddelegowane do kolezanek. Fajne uczucie.
A w Calgary dzis spadl pierwszy snieg i paraliz na drogach bo jest slisko i mglisto.
Za miesiac Hana Lee bedzie miala juz dzidziusia, Marta wroci z Alexem z Polski i znow bedziemy mogli sie spotkac i poplotkowac.
A Eric kupi sobie Kindle touch bo chcialam by wiecej czasu spedzal z ksiazke przy mnie a nie przed monitorem komputera.


No comments:

Post a Comment